Bukmacherzy |Toto Mix |Obsługa prawna

Tego wieczoru dyżurnym

kominy |ebooki |alveo

„Tego wieczoru dyżurnym lekarzem był młody asystent chirurga o nazwisku zdaje się Wolfbaum. Miał pociągłą pergaminową twarz oraz czarne, do małych szczoteczek podobne brwi. Mniej więcej takimi szczoteczkami panie szminkują sobie rzęsy. Zegar w dyżurce na piętrze wskazywał dziesięć po dziesiątej. Zdawało się nieprawdopodobne, że w ciągu godziny tyle mogło się stać.
Na lśniącym bielą korytarzu okna były pootwierane i z kwietnika dochodziła woń kwitnącego tytoniu. Szpital już spał lub w każdym razie zamierzał zasnąć. W dyżurce za białym stołem, przykrytym szklaną płytą, siedziała ładna złotoruda pielęgniarka. Promieniowała od niej rozwaga i uprzejma życzliwość.
— Czy to ktoś bliski — spytała Leona.
— Po prostu znajoma, proszę siostry.
— Pan nie zna jej adresu
— Wiem, że na Mazowieckiej, nieco na ukos od Ziemiańskiej. Numeru nie zauważyłem.
Wyjął z kieszeni marynarki czerwoną damską torebkę.
— Przypuszczam, że mogę to zostawić u siostry — spytał. — Kiedy straciła przytomność, zgubiła ją na tym dachu... Wie pani, tam na dachu jest jakby taras, już to siostrze opowiadałem...
— Czy te proszki wyjmowała stąd — Otworzyła torebkę. — Kilka „kogutków"!... — rzekła.
— Tak, mnie się też wydawało, że to były „kogutki".“(3)

<<<< Rumuńskim komendantem obozu | Po jakimś czasie z bram >>>>

Vision |skup złomu |deska podłogowa