Rumuńskim komendantem obozu
ebooki |Megavideo |Bet365„Rumuńskim komendantem obozu został starszy wiekiem oficer zawodowy, chyba kawalerzysta, pułkownik Aslan. Dobrze już siwy, prosty jak trzcina mężczyzna o szczerym spojrzeniu. Zawsze w nienagannie wyprasowanym mundurze i, co najważniejsze, serdecznie do nas ustosunkowany. Z Polakami zaprzyjaźnił się bowiem już dawniej, będąc członkiem świty króla rumuńskiego Karola podczas jego wizyty w Polsce. Brał udział w uroczystości nadania imienia królewskiego jednemu z naszych pułków. Swoją postawą w tym trudnym dla Polaków okresie zasłużył na żołnierski szacunek i na to, żeby wspomnieć go dobrym słowem.
Minął pierwszy szok spowodowany klęską i przekroczeniem granicy. Nadszedł czas podjęcia ważkiej decyzji — co dalej Wiedzieliśmy już, że we Francji generał Sikorski przystąpił do organizowania armii polskiej, która u boku sojuszniczych wojsk francuskich i brytyjskich będzie kontynuowała walkę z Niemcami. Przytłaczająca większość oficerów internowanych w Ba"ileGovora pragnęła za wszelką cenę tam się przedostać. Do „cioci Frani", jak się mawiało i pisało, aby zmylić węszących gestapowskich szpicli.
Potworzyły się zaprzyjaźnione grupki, z których każda na swój sposób czyniła przygotowania do ucieczki. Oczywiście, pierwszy i ostatni etap był dla wszystkich ten sam. Na początku drogi Bukareszt, do którego należało się przedostać nielegalnie w cywilnym ubraniu, na końcu zaś upragniony Paryż. Pośrednie natomiast „stacje przesiadkowe" oraz trasy wiodące do celu bywały różne, uzależnione często od pomocy naszych przedstawicielstw, działających jeszcze na tak zwanych francuskich szlakach, bądź też uwarunkowane własną żołnierską inwencją, u nawet osobistym szczęściem.“(2)
<<<< Zegarek wskazywał godzinę
| Tego wieczoru dyżurnym >>>>
Vision International |Mapa Polski |catering warszawa